wtorek, 13 stycznia 2015

Rozdział 1

Mam na imię Blue .




















 Pochodzę z Polski , ale mój tata jest amerykanem . Dziś idę na koncert kolegów mojego chłopaka . Mam nadzieję , że się ucieszy z mojej wizyty . Nie widzieliśmy się z 2 miesiące . Nie pisze , nie dzwoni , więc zrobię mu niespodziankę i pójdę tam .




(2 godziny później)
Przebrałam się w to :















Lekki makijaż , jak zawsze i fryzura . Po 3 godzinach ,,zabawy'' w stylistkę , mogę już iść . Wsiadłam do taxi i po kilkunastu minutach byłam na miejscu . Było trochę tłoczono , ale co tam . Weszłam za kulisy i patrzyłam jak ten .... nie pamiętam jego imienia , ale miał charakterystyczne blond włosy , bawił się pałeczkami Josha .

 Zobaczyłam , siedzącą na kanapie blondynkę . Do kogoś była podobna . Podeszłam do niej bliżej .

Była ubrana w to :

-Hej ?? - zapytałam .
-Hej - odparła i się uśmiechnęła , wtedy widać było małe dołeczki .
Po chwili zaczął się koncert . Usłyszałam pierwsze dźwięki perkusji . Po 2 godzinach słuchania i słuchania + gadania z moją nową przyjaciółką . Miałam potrzebę wyjść do toalety , więc opuściłam Vanessę . Po 3 minutach wróciłam , a tu .... Josh całuję inną dziewczynę , a obok niego są chłopacy .
-Josh ??? - zapytałam ze łzami w oczach .
Spojrzał na mnie i od razu do mnie podszedł .
-Kochanie , to nie tak jak myślisz - tłumaczył się .
-Proszę nie dotykaj mnie - odparłam i odsunęłam się od niego .
-Kochanie , błagam - powiedział i kucnął przede mną , gdy ja usiadłam na kanapie .
-Jest okey ?? - zapytała zmartwiona Van .
-Nie , nie jest - zaczęłam płakać .
-Kochanie , wybacz mi - dotknął moją dłoń .
-Coś mówiłam , Josh - podniosłam głos .
-Ale ...
-Żadnych ale , Josh , to koniec - bardziej zaczęłam płakać .
-Kochanie ...
-Lepiej będzie jak pójdziesz - powiedziałam , a on wykonał moje polecenie .
Zaczęłam płakać w ramię Van . Poczułam dłoń na moim kolanie .
-Josh , mówiłam byś mnie zostawił - powiedziałam i podniosłam wzrok .
-Czy MY wyglądamy jak Josh ?? - zapytał blondyn .
-Nie - uśmiechnęłam się .
-Jest okey ?? - zapytał loczek .
-Może być - odparłam .
Wstałam i wzięłam Van za rękę .
-Przepraszam , ale muszę .. się zabić - powiedziałam i wybuchłam płaczem .
Poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę i przyciąga do siebie . Wtuliłam się w tors .... Louis'a .
-Nigdzie nie idziesz - powiedział Lou .
-Ale ...
-..koniec i kropka .
-Dobra
-Obiecaj nam coś - powiedział .
-Hmm .. ??
-Możesz iść , ale masz się nie zabić - odparł i pocałował mnie w czoło .
-..okey ???
Wyjęłam papierosa i zapaliłam .
-Pa...
Chciałam go włożyć do ust , ale Zayn mi go wyrwał .
-Ej ....
-Sory , ale zapomniałem papierosów .
Zaśmiałam się i wzięłam drugiego . Chciałam go włożyć go do ust , ale ... no kur** .
-Ej , no ...
-Sory , ale też musiałem skorzystać - powiedział Liam .
-To kto chce ?? - zapytałam .
-Wszyscy wzięli + Zayn i Liam po 2 .
-Dobra , to pa - odparłam i pokazałam język .
Podeszłam do Zayn'a i wzięłam od niego papierosa .
-Ej , kurde , nie skończyłem .
-Teraz JA nie mam petów - pocałowałam go w policzek .
-Dobra , dobra , już ci wierzę - pokazał szyderczy uśmieszek .
-O nie , tylko nie ... - powiedziałam .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz